poniedziałek, 16 listopada 2015

16.11.2015

Po odstawieniu młodej, pojechałem do pracy. Okazuje się, że kasa wreszcie przyszła, hura. Na GW były panie z fundacji, dziś Czeczenka, było nawet ok. Ciągle ktoś czegoś chce, Agnes mnie wściekła, bo przecież 'nie tylko ja tu pracuję, każdy jest w coś zaangażowany' - ta, bardzo ciekawe. Po lekcjach byłem jeszcze u Asi, bo w środę jedzie do Torunia i wróciłem na zajęcia z Mają. Telefon już nie ma nic na dysku, czekam jak kania dżdżu nowego aparatu, bo ten pada na ryj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz