poniedziałek, 9 listopada 2015

09.11.2015

Po ładnym weekendzie zrobiło się paskudnie. Odwiozłem młodą do przedszkola i... wpadłem w wir komisji erasmusowej. Zajęło nam to trzy godziny, zrewolucjonizowaliśmy nasz poprzedni wybór, wygrzebując nowe osoby. Masakra, a co chwila ktoś się pyta, kiedy wyniki. Po lekcji skoczyłem do centrum na obiad i odebrać płytki z poczty -znowu trzy paki... Gosia marudzi, że ma tyle sprawdzania, a ja robię labę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz