* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 24 listopada 2015
24.11.2015
Kolejny dzień pełen wrażeń! Chwila wolnego czasu rano uciekła błyskawicznie. Ledwo zdążyłem do pracy, bo przecież im później wychodzę, tym... później wychodzę :) A jeszcze jechałem z duszą na ramieniu, bo bałem się, że mi benzyny nie starczy i że się będzie krztusił - delikatnie się krztusi, faktycznie. Trzy lekcje minęły szybko - na okienku obgadaliśmy prezentację z Majką i dyrekcjami, a potem była debata oksfordzka - bardzo to dobrze wyszło, naprawdę. Szybki obiad w pizzerii na basenie, Marcina nie zastałem i powrót na wycieczkę - miła pani w Muzeum Ordynacji wpuściła nas za darmo :) Wróciliśmy idealnie na czas, zrobiłem zakupy i wróciłem, aby... pozmywać jeszcze większą górę wszystkiego. No i wykąpać i położyć małą - Gosia niby umiera, ale pomiędzy kaszlnięciami wygląda ok. Mną się nikt nie przejmował, jak kasłałem :P Zrobiłem jeszcze tyle prezentacji, ile mi się udało, część papierów na foto dla dzielnicy... Oby do piątku!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz