sobota, 25 lipca 2015

25.07.2015

Głupie takie akcje. Pod Torwarem byłem już 8:30, pół godziny późnej podjechały rossmanowe kolonie... I co? Szybko pałac z audiogajdami i krótki spacer wokół pałacu. I zmiana grupy. To samo, tylko, że musieliśmy odwieźć grupy do BUW-u. Cholera, a ja zostawiłem Korsarza pod Torwarem... Poza tym, choć rano było chłodno, w południe waliło już takim skwarem, że jak debil wracałem w butach po ten samochód - na szczęście miałem w co się przebrać. Zajrzałem do mojego ulubionego sklepu z CD, zjadłem obiad, odebrałem pakę z poczty i wróciłem doprowadzać mieszkanie do użytku. Żona się zdecydowała nie malować ściany na brązowo, więc mam wolne - tylko ustawiłem meble, umyłem podłogi, ogarnąłem sprzęty i mieszkanie wygląda dość normalnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz