sobota, 11 lipca 2015

11.07.2015

Początek jest trudny. Na plac Defilad dojechałem sobie tramwajem bez problemu, ale tu szybko wywiązał się problem - policja cofnęła autokar, bo powietrze schodziło z hamulca. Dwie godziny z głowy, poszliśmy więc z Gośką i jej rodzicami na kawę. Kiedy już ruszyliśmy, było popołudnie. Lecieliśmy ładnie, zatrzymaliśmy się w Częstochowie w Macku i dalej do granicy - noc złapała nas w Austrii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz