piątek, 10 lipca 2015

10.07.2015

Budziłem się dokładnie tak, jak w Sztutowie: koło 5, kiedy Kajka jęczała i o 7:53 - czyli tuż przed pobudką. Wstałem, zrobiłem pranie, jajecznicę i ruszyłem załatwiać. Najpierw szkoła i kluczyki, potem empik i kantor, na końcu poczta. Pogoda jest beznadziejna, na zmianę słońce i deszcz, zimno, nędza. Jestem prawie spakowany, prawie gotowy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz