środa, 8 lipca 2015

08.07.2015

Zrobiło się chłodniej, ale na plażę daliśmy radę dojść i spędzić miło czas. Za to po południu... Poszedłem z dziewczynkami na konie, miały mieć godzinne wyjście w teren. No to pojechały, choć chmury zaczęły się już zbierać. Nie bardzo wiedziałem, czy jak zacznie padać, to wrócą, więc poszedłem w ich kierunku. Kiedy byłem pod obozem Stutthof, zaczęło kropić, to się cofnąłem. Po czym jak nie pierdyknie gradem, to w ciągu kilkunastu sekund byłem cały mokry. Zdjąłem klapki i doszedłem na przystanek, jak lekko przestało padać, to podszedłem do maneżu i tam zaczekałem na dziewczyny - mokre kosmicznie, jak ja. Na szczęście podwiozła nas szefowa. Piłkarzy też zlało, ale nie tak, jak nas. Pakujemy się, a ja zgrywam ten tysiąc zdjęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz