czwartek, 2 lipca 2015

02.07.2015

Po śniadaniu pojechaliśmy do Krynicy Morskiej. Zaczęliśmy od mola na zalewie, poszliśmy do latarni, gdzie udało się wejść prawie wszystkim, choć basajki, ledwo weszły na szczyt, od razu złapały się za łby... Szok, ryczą sto razy na dobę o takie pierdoły, że mózg staje. Po wizycie w latarni poszliśmy na lody, a po wycieczce znowu zajęcia. Gosia, mając dość wstawania do Kajki w nocy (gdzie jest tynysek? Dzie piłka? itp), połączyła swoje łóżko z młodą i gasi wrzask w zarodku. O ile się obudzi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz