sobota, 4 lipca 2015

04.07.2015

Kto to wymyślił, powinien sczeznąć w piekle. Kierowca powiedział, że przekroczył czas pracy i on nigdzie nie jedzie. Super, wszystko gotowe, jest przewodnik, ale brak transportu... Wspólnymi siłami udało się s[prowadzić autokar z Krynicy i nas zawiózł. Plan był tak napięty, że nie było nawet momentu na czas wolny. W Gdańsku Instytut Morski - wprawdzie fajny i interaktywny, ale panie pracujące do odstrzału, wyraźnie tam za karę. Nie wpuściły wychowawców, choć mieliśmy bilety, bo trzy osoby więcej na sali spowodują katastrofę. Idiotki. Następnie wyszła Gdynia: na pierwszy ogień poszedł Dar Pomorza, a na koniec pojechaliśmy do Experymentu - takiego uboższego Kopernika. I tak było fajnie, wróciliśmy na 19. Dziewczyny zostały w Promyku, Gosia przeżywała dantejskie sceny na plaży, bo dziewczyna, z którą bawiła się Kaja na plaży, znikła! Znalazła się dopiero po 1,5 godzinie, ponad kilometr od rodziców. Dzień pełen wrażeń normalnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz