wtorek, 26 maja 2015

26.05.2015

Nie mam już siły. Jeśli nie skończę tych wszystkich obowiązków, szlag mnie trafi. W pracy lekcje - normalka, plus dodatkowe sprawy. Potem poszedłem na spacer, korzystając z półgodzinnej przerwy, obdzwoniłem mamy i trafiłem do chłopaków - Bartka nie było, więc został tylko Jan. A Nikoś miał wycieczkę, więc zamiast tego pojechałem do centrum się poszwendać. W trakcie powrotu zaczęło lać, kiedy wstąpiłem po kwiatki od Kajki dla mamy lało najbardziej, a kolejka była długaśna, szlag. Do tego nie mogłem znaleźć miejsca na parkingu - nigdzie, nawet pod sklepem. Szlag. Posiedziałem z młodą, która zaraz po wyjściu uczennicy poszła spać, a ja siedzę i piszę dalej te pierdoły. Szlag. Dobrze, że Teresa wzięła to, co mam i ma sprawdzić... Znalazłem ekstatyczną recenzję przewodnika, miło :) Choć tyle...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz