czwartek, 14 maja 2015

14.05.2015

Młoda spała jak złoto, szkoda, że ja musiałem wstać o szóstej... Pierwsza lekcja nawet się odbyła, bo miałem większość dzieci w grupie, wow. Pływaków nie było, Filipa nie było (hosanna!), Ali prowadził 4c i Asia go oglądała, a ja tymczasem gadałem z Ewą B... W międzyczasie nadeszła burza z gradem, lało jak z cebra, szok! Potem dwie lekcje i załatwiłem sobie kolejnych lektorów, tym razem z fundacji - będzie się działo :) Kasia przyszła do Agnieszki, oglądać Katkę, pogadaliśmy trochę i poszedłem na obiad - Karoliny nie było, nie dawali znaku życia, ale coś czułem, że się pojawi. Zjadłem, poszedłem na spacer i bach! Sms. Oczywiście przyszła i mnie szuka. Jeszcze tylko próba przedstawienia, Michał ze swoim egzaminem do liceum i wieczorkiem zmęczyłem raporty. Padnę na pysk niebawem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz