poniedziałek, 18 maja 2015

18.05.2015

Co za dzień! Rano zrobiłem trening siatkarski i pograłem z dzieciakami w siatkę - było fajnie, Kajka grała sobie w piłkę obok. Po obiedzie ruszyliśmy na zamek Chojnik - super wycieczka, tylko jak właziliśmy po skałkach, musiałem Kajkę wziąć na barana i ledwo żyję, bo te 15 kilo przy skakaniu z kamienia na kamień mnie wykończyło. Młoda wprawdzie zachwycona, ale ja ledwo żyję. Na zamku widoki olśniewające, dzieciaki nie chciały schodzić z wieży, niesamowity zamek. Moje dziewczyny zeszły sobie do Władka i wróciły autokarem, a my z dzieciakami wróciliśmy szlakiem - szkoda, że Robert się nieco zgubił, bo prawie godzinę mieliśmy w plecy... I spóźniliśmy się na kolację. Dogorywam. Na ciszy idziemy do Władka na piwo, bo mnie zabiją zakwasy jutro...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz