poniedziałek, 4 maja 2015

04.05.2015

Wreszcie przyszła wypłata - szkoda, że zaraz ją wydam na wszelkie rachunki i zaległości - masakra. Lekcje jakoś zrobiłem, Ali popełnił swoją lekcję, nie było Janka, więc w sumie miałem względny spokój i skończyłem wcześniej. Poszedłem na obiad i na spacer, Cypis przysłał kawałek i się zajarał... A ja załatwiłem kolejną anglistkę do szkoły. Dzień niezwykle produktywny - mógł być bardziej, ale Michał nie przylazł, bo... zapomniał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz