piątek, 27 czerwca 2014

27.06.2014

No wstałem i pokulałem się na zakończenie roku... Uroczystość trwała zdecydowanie za długo i miałem już serdecznie dość. Chciałem rozdać świadectwa i iść, ale ciągle ktoś przeszkadzał. Rozdałem, wyściskała mnie mama Krzysia za wszystko, ogólnie było fajnie, dostałem pakę z... ramkami, Jezu, co ja z tym zrobię? Podrukowałem jeszcze opinie i w sumie zmyłem się wcześniej, niż planowałem, bo przestało mnie to interesować. Wymieniłem kasę na kuny, skoczyłem na cmentarz, do Leclerca, apteki i zacząłem przygotowywać się do wycieczki jutro. Mało czasu trochę... I ciągle ktoś dzwoni i dupę zawraca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz