środa, 25 czerwca 2014

25.06.2014

Coraz gorzej podnieść się rano... Te dzisiejsze lekcje to pomyłka, nic nie robimy, ja kończę papiery i siedzę albo na dworze albo filmy oglądam. Bzdura. Dostałem znowu podziękowania burmistrza, różę zostawiłem - po cholerę mi kwiatki... Po szkole pojechałem po płyty - przyszły wszystkie paczki! Zjadłem coś i pojechałem po Karolę i Paulinę oraz Krzysia z Jankiem i ruszyliśmy szukać polany w Lesie Młocińskim. Byliśmy pierwsi! Zanim wszyscy się zebrali, zanim dojechali ze spójni biegacze, trochę potrwało. Ale trasę rozstawili i ruszyliśmy. Trasa miała 1600 m i 16 punktów. Ruszyło ponad 30 osób, ja oczywiście również i miałem 11-sty czas: 29:03, drugi z dorosłych, wyprzedził mnie tylko Żabolicki, najbardziej doświadczony. Bieg na orientację to super zabawa, muszę to powtórzyć :) W tym czasie było ognisko, wszystko poszło miło i fajnie. Odwiozłem Krzysia z bratem i przy okazji Kubka, który się zagubił i wróciłem do chałupy. Zmęczony lekko jestem, ale tak przyjemnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz