wtorek, 3 czerwca 2014

03.06.2014

Głowa mnie nie przestała boleć... Rano miałem w sumie wolne, poza tym, że czwartej siatkarskiej zrobiłem angielski... Potem wszyscy poszli na treningi, a ja udałem się na rekonesans po lesie, aby ustalić trasę gry terenowej, którą wykonaliśmy po obiedzie. Wyszło super, ci łucznicy amatorzy spisali się na medal, dzieciaki się wkręciły, ekstra. Po kolacji mieli robić lekcje, ale zamiast tego szaleli tak bardzo, że mnie wściekli w którymś momencie. Na koniec rozliczenie z Robertem i okazało się, że Ewa ma obóz nie zapłacony. Ups, będę to musiał jakoś jutro rozwiązać... Walnęliśmy po piwku i spać. Jutro kolejny ciężki dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz