Spaliśmy do 8, choć i tak większość wstała wcześniej. Przed śniadaniem test Coopera, po śniadaniu dopakowanie się i hajda w drogę. Wyrzuciłem Zuzkę na Ochocie, oddałem resztę dzieci, odwiozłem Kasię i zahaczając o kwiaty, pojechałem do domu, gdzie czekali na mnie teściowie. Kajka przyjęła mój powrót dobrze, długo mnie stroiła fochów i wszystko było w normie. Skoczyliśmy do Królikarni, ale tam była impreza i głośny koncert, którego Kajka, a przede wszystkim teściowa nie ogarniały - to pojechaliśmy do ogrodu Saskiego i łaziliśmy do 20. Wypiliśmy darmowe Reddsy i tyle dnia.
* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 7 czerwca 2014
07.06.2014
Spaliśmy do 8, choć i tak większość wstała wcześniej. Przed śniadaniem test Coopera, po śniadaniu dopakowanie się i hajda w drogę. Wyrzuciłem Zuzkę na Ochocie, oddałem resztę dzieci, odwiozłem Kasię i zahaczając o kwiaty, pojechałem do domu, gdzie czekali na mnie teściowie. Kajka przyjęła mój powrót dobrze, długo mnie stroiła fochów i wszystko było w normie. Skoczyliśmy do Królikarni, ale tam była impreza i głośny koncert, którego Kajka, a przede wszystkim teściowa nie ogarniały - to pojechaliśmy do ogrodu Saskiego i łaziliśmy do 20. Wypiliśmy darmowe Reddsy i tyle dnia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz