czwartek, 19 czerwca 2014

19.06.2014

Kiedy się wygrzebaliśmy o 11, ruszyliśmy do Jonkowa. Ujechaliśmy może 200 metrów i łup! Pierwsza procesja. Po drodze było jeszcze kilka, tak, że do Glinojecka jechaliśmy w ogóle opłotkami. Duży ruch, poblokowane ulice - nie było fajnie. Na początek zajrzeliśmy do teściowej, to znaczy ja tylko na moment, bo siedziała u niej Gosia, a my, znaczy Kajka, teść i ja, łaziliśmy po pobliskim parku. Było ciepło, ale jak dojechaliśmy do chałupy okazało się, że piździ niemożliwie, zrobiliśmy więc szybkiego grilla i tyle. Ja bez bluzy, bo przecież tylko na moment, zmarzłem strasznie. Kajka, podniecona strasznie, zasnęła ze mną ok. 22. Bez teściowej w chałupie jakby spokojnie, tylko Hanka mnie wkurwia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz