* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 19 czerwca 2014
19.06.2014
Kiedy się wygrzebaliśmy o 11, ruszyliśmy do Jonkowa. Ujechaliśmy może 200 metrów i łup! Pierwsza procesja. Po drodze było jeszcze kilka, tak, że do Glinojecka jechaliśmy w ogóle opłotkami. Duży ruch, poblokowane ulice - nie było fajnie. Na początek zajrzeliśmy do teściowej, to znaczy ja tylko na moment, bo siedziała u niej Gosia, a my, znaczy Kajka, teść i ja, łaziliśmy po pobliskim parku. Było ciepło, ale jak dojechaliśmy do chałupy okazało się, że piździ niemożliwie, zrobiliśmy więc szybkiego grilla i tyle. Ja bez bluzy, bo przecież tylko na moment, zmarzłem strasznie. Kajka, podniecona strasznie, zasnęła ze mną ok. 22. Bez teściowej w chałupie jakby spokojnie, tylko Hanka mnie wkurwia...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz