niedziela, 31 marca 2013

31.03.2013

Po wczorajszym, bardzo trudnym i męczącym dniu, nie ma czasu na wylegiwanie - są święta! Poszliśmy do kościoła na 8:30, na szczęście ksiądz szybko się uwinął, bo zaczynałem zasypiać :P Nie zdążyliśmy wrócić, a tu mama dzwoni, że już jest! Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do ciotki Danki na drugą część obżarstwa. Naczelny temat to Kaja, oczywiście, oprócz tego wujek mnie zamęczał opowieściami o różnych kolejach życia... Do tego zaczął sypać śnieg - ale sypie do tej pory i czuję się jak w grudniu, napadało prawie 10 cm! Szok. Gdzie jest wiosna do cholery?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz