sobota, 2 marca 2013

02.03.2013

Coś mnie wlazło w kark tym razem. Masakra. Pojechałem rano do Rialto, sympatycznie było, publika dopisała, zresztą, za poczęstunek były flaczki po warszawsku, śledź pod pierzynką i sandacz z jajami. Po spotkaniu zostaliśmy jeszcze w restauracji na warszawskie specjały - ja przyjąłem pierogi z dziczyzną. Dobre. Zażywam chwil spokoju, jutro pobudka o 7...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz