sobota, 16 marca 2013

16.03.2013




Jeden dzień, a tyle się działo. Po pierwsze się wyspałem - hura! Po drugie, w tv zobaczyliśmy, że na Krakowskim jest promocja filmu Warszawa 1935 - piękna pogoda, dzień wolny od niepamiętnych czasów - jedziemy. To pojechaliśmy. Impreza skromna, ale przynajmniej zaliczyliśmy sympatyczny spacer. Przy okazji wdepnęliśmy do Wedla na Szpitalnej, na obłędną czekoladę i szarlotkę. Szybko wydrukowałem papiery do Szwecji i pojechaliśmy do Carrefoura. Poza tysiącem zakupów, nabyłem nową walizkę - jutro ją ochrzczę :) Na koniec szybko-szybko na pizzę z Bananami. Wsiedliśmy w cholerne 132, bo myślałem, że zatrzymuje się u nich pod domem. No zatrzymuje się, ale tylko w drodze powrotnej... Nie szkodzi, daleko nie było, trochę się przeszliśmy - i tak byliśmy pierwsi. Pięknie sobie mieszkanie urządzili... Stół zastawiony, napitków w bród, przyszli jeszcze Paweł z Moniką, Marian i Symon - skończyliśmy 1:15. Bardzo fajne spotkanie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz