środa, 27 marca 2013

27.03.2013

Roztapia się to wszystko w pierony, nareszcie. I tak upału nie ma. Niby człowiek na zwolnieniu, a tu dziś osiem lekcji i kółko. Wszystko przeszło spokojnie (może poza pierwszakami...), zdążyłem zjeść, odebrać paczkę z empiku, zabrać i odwieźć Zuzę, zatankować, zrobić zakupy i jeszcze zdążyłem przed Martą i Michałem, którzy przywieźli nam łóżeczko. Sprawa nabiera tempa, zaczynam panikować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz