niedziela, 17 marca 2013

17.03.2013

Wyspałem się całkiem nieźle - choć po wczorajszej imprezie byłem jeszcze tak nażarty, że śniadanie zjadłem ok. 12. Spakowałem się i ruszyłem na lotnisko. Wszystko fajnie, międzylądowanie w Sztokholmie, gdzie lotnisko jest tak olbrzymie i ma tyle terminali, że szukaliśmy ok. godziny właściwej bramki. Bo wskazówek też niewiele... Ok. 22 dotarliśmy do Umeå - szkoda, że nie dotarły z nami nasze bagaże... Zostały w Sztokholmie, bo na Okęciu powiedzieli, że nie trzeba ich odbierać, tylko je przeniosą z automatu. Okazało się, że dupa. Jeszcze dwóch facetów było w tej samej sytuacji... Mają przyjść nasze walizki jutro rano, zobaczymy. Na razie poszliśmy spać, ja nieco głodny, ale trudno, dobrze, że się sprawa z bagażem wyjaśniła... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz