środa, 20 marca 2013

20.03.2013

Źle położyłem telefon i budzik ledwo dzwonił, bo leżał stłamszony... Obudziłem się więc 10 minut później... Nie szkodzi, zdążyłem. Pojechaliśmy do tej szkoły Tomtebogård trochę za wcześnie i byliśmy jeszcze przed wszystkimi. Dzieciaki miały wielką ekscytację, a my... padliśmy. Poszliśmy do pierwszaków, a tam w sali kanapy, rzutniki, tablice interaktywne, laptopy dla dzieci... Wypas techniczny. Dzieciaki spokojne i grzeczne, nauczycielka niezła, wszystko grało pięknie. Co ciekawe, dzieci nie noszą butów po szkole i biegają w samych skarpetkach - nawet czasem bez. Obejrzeliśmy lekcje, dostaliśmy lunch, odbyliśmy konferencję z gronem, a ja zacząłem odpadać. Spłynęło mi jakieś gówno do ucha i ogłuchłem - zapalenie gotowe. Po powrocie miałem chwilę, to skoczyłem do Media Marktu i nawet trafiłem bez kłopotu autobusem, wprawdzie słaby wybór, ale coś udało mi się zdobyć. Na koniec poszliśmy na obiad do chińskiej restauracji i zjedliśmy za w miarę przystępną cenę. Teraz dogorywam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz