poniedziałek, 11 marca 2013

11.03.2013

Samochód zdechł - a mieliśmy jechać na Targówek po stolik dla teściowej. Zbuntował się - nie wiem, gaźnik, świecie, pompa paliwowa? Ledwo dojechaliśmy do domu. W pracy spoko, ryj już prawie mam normalny. Na godzinie wychowawczej był tata Toli i opowiadali o wędrówce przez Tanzanię - bardzo fajne. Niestety, chirurg dziś odwołał moją kontrolę i jadę dopiero jutro, do innego... Niech mi już zdejmą te szwy ze szczęki, bo mnie wkurzają!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz