Mój stan jest dziś nieco lepszy, ale za to mocniej kaszlę. Wstałem rano, ogarnąłem się i młodą - Gosia z Bartkiem spali do 10... A ja już zdążyłem wyjść na wycieczkę. Odebrałem od Majka/Pawła płyty od Nelsona i poprowadziłem grupę po Rakowie. Na szczęście było tylko kilkanaście osób, nie musiałem wysilać gardła za mocno. Było bardzo przyjemnie, dowiedziałem się paru rzeczy, spacer zajął półtorej godziny i wróciłem, pojechałem do sklepu, gdzie spotkaliśmy się z rodzinką. Zakupy kosztowały 700 złych, jakiś pogrom. Zjedliśmy obiad w kerfjurze, ja wróciłem z zakupami i zacząłem ogarniać. Taki pierdolnik, jaki moja żona robi w trakcie tygodnia jest nie do opisania. Wszędzie leżą jakieś śmieci i opakowania: butelki na parapecie, zużyte chusteczki na drugim parapecie, pieluchy pod kocykiem, metki na stołach, papiery w łazienkach... Odkurzyłem, ogarnąłem, pomyłem dzieci... Kaja sprzątnęła kuchnię - wyszło jej wspaniale, naprawdę... Polska - Hiszpania 3:0 w ME siatkarzy, kompletnie bez bólu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz