Odprowadziłem młodą do szkoły - księdza znowu nie było, a pani zastępcza katechetka nie raczyła pojawić się w szatni - w sali była 8 po, a ja wyszedłem finalnie kwadrans po 8, co skutkowało lekkim opóźnieniem w pracy. Szlag mnie trafił, bo nikt nic nie wiedział, katechetka śnięta ryba i dupa blada... Grrr. Lekcje zrobiłem bardzo intensywnie, zmęczyłem się naprawdę... A jeszcze babcia Agnes oczywiście chora, zaraz zaczną się zastępstwa. Pralka się zepsuła, 1800 złych w plecy... Dziś Kajce w szkole nieco lepiej, choć wciąż to spacer ledwie balansujący... Zobaczymy, będzie ok, choć zona histeryzuje dla odmiany :P Próbowałem nadać paczkę, ale mi nie wyszło, za duża się okazała, cholera. Polska-Niemcy 3:2 i nasze siatkarki w pierwszej czwórce ME!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz