Położyłem się nieco wcześniej, to pobudka 8:45 nie była złem. Do 1 się wygrzebywaliśmy z betów, wiadomka. Poszliśmy na rowerowy festyn do CH Bemowo - nawet było fajnie. Zrobiliśmy zdjęcie rodzinne (bez Bartka, bo spał), Kaja użyła miasteczka i przeszkód, a także gier VR, zrobiliśmy sobie koszulki okolicznościowe, całkiem spoko akcja. Na koniec poszliśmy na lody, nie bacząc na moje bolące lekko gardło. Po obiedzie ruszyliśmy z Kajką na rower - mało było czasu, więc zrobiliśmy tylko 14 km do ronda Babka, przez Powązki i z powrotem. Trzeba było iść do sklepu, wróciliśmy dopiero na 20... Młodemu idą zęby, więc ma napady bólu i, co za tym idzie, wrzasku. Poza tym ciągle któreś czegoś ode mnie chce i zaczyna mi to działać na nerwy, bo usiąść na minutę nie można.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz