Od rana intensywnie: odkurzyć i pójść po zakupy i w sumie czasu posiedzieć nie miałem, bo musiałem polecieć na zbiórkę ze studentami. Młoda poszła sobie SAMA do Żabki, bo zachciało się jej lizaka. Benk. Odebrałem tylko po drodze na zbiórkę paczki z poczty i zrobiłem po raz kolejny tę samą trasę. Grupka niewielka, część odpadła po drodze, zostało 5 najtwardszych osób. Dziś głównie Francja, Belgia, Albania. Mamy brąz, Polska-Francja 3:0, szkoda, że nie widziałem. A jeszcze żona wymyśliła, że mam zajebać drzwi ze śmietnika, bo w dobrym stanie. Co to ma być?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz