niedziela, 8 września 2019

08.09.2019

Znowu spaliśmy do 9 z czymś - Kajka w ogóle wstała przemocą o 10:30. Zrobiłem jajecznicę i wybyliśmy (po 13...) na bulwary, bo przecież lało całą noc aż do południa. Przelecieliśmy się w te i we w te, dzieciaki szalały, skończyliśmy w The River na burgerach, powiem, że takie na czwórkę. Po obiedzie Łodzianie pojechali do domu, my też: Kaja ryczała, Maks ryczał. Za krótko! Jeszcze zobaczyliśmy koniec meczu o 3cie miejsce: Polska-Włochy 0:3 i medalu niet. Szybko ogarnąć dzieciaki, bo przecież mycie głowy, przygotowania do szkoły... Ta nie chce iść, bo religia jest nudna. Jutro nie ma religii! To co, nuda. Mamo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz