W czwartki zazwyczaj wychodzę, zanim ktokolwiek się obudzi, spokojny poranek. W pracy spokój, eski na zawodach, więc w zasadzie miałem połowę lekcji, szkoda, że Ola kazała 6p przyjść po biegach... Dramat. Wróciłem odbierając Kajkę i tworzą się przygotowania do jutrzejszego ślubowania. Przy okazji obejrzeliśmy mecz Polska-Słowenia 1:3 - zostaje nam walka o brąz...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz