Wstałem sobie o ósmej - miałem czas, żeby w spokoju poczytać, miło. Gosia wstała 8:40, Bartek nieco później, a Kajka o... 10. Akurat wychodziłem na imprezę. W parku Żeromskiego bałagan straszny, gość podrukował wszystko na raz i nie do końca tak, jak trzeba. Musieliśmy improwizować... Ale generalnie impreza chyba wyszła. Po 13 przyjechała rodzinka i Kaja czerpała zabawę z dmuchańców, robiła pizzę z Gają Kuroń i takie tam. A ja jeszcze zdążyłem oprowadzić dwie grupy wokół parku. W gruncie rzeczy było sympatycznie i chyba impreza się udała, pomimo niedoskonałości. Facet zadowolony i chce rozwinąć współpracę - za takie pieniądze na pewno :) Wróciliśmy po 18, chciałem odpocząć, ale w tym domu to niemożliwe... Kąpiel obydwojga zajęła mi pół godziny, Kajka nie może zasnąć, bo nie... Zwariuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz