Wstawanie przed 7, kiedy mam na 11:40 to porażka. Odprowadzam Kajkę do szkoły i w sumie mam jeszcze sporo czasu - dziś zajęło mi go szukanie książek hondy, bo teść potrzebował detali z rachunku. Książek nie znalazłem teść detale ogarnął. Praca minęła dość szybko - przynajmniej lekcje, bo tylko dwie plus okno, na którym robiłem wystawę projektową. Obdzwoniłem dbfo i lufthansę, bo przecież trzeba robić tysiąc kłopotów z tymi fakturami, niech ich... Pobiegłem do Wietnamczyków na obiad i wróciłem na radę - w zasadzie to była strata czasu... W domu zmiana warty - Gosia poszła na zebranie rady rodziców, a ja zostałem z młodymi. Bartek darł się z głodu po 20:30, ale zasnął wreszcie - z butelki nie bardzo chciał, był zadziwiony i szukał cycka. Niewypał. Polska-Czechy 3:0, siatkarze ich rozmaślili.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz