piątek, 20 września 2019

20.09.2019

Jest słabo - na tyle, że po drodze do pracy umówiłem się do lekarza. Pracę przeżyłem dzięki dwóm rzeczom - dwie pierwsze lekcje robił Mahmoud, a na dwóch drugich nie było nikogo, wszyscy poszli na strajk klimatyczny, bądź zostali w domach. A więc ja, kaszlący, z koszmarnie zatkanym nosem i bolącymi zatokami zrobiłem co następuje: pojechałem do dbfo po kasę, obleciałem Raków w 40 minut (mało materiału...), odebrałem paczkę z fana, kupiłem na Młocinach bilety na Słowację i dopiero wróciłem do domu. Po obiedzie poszedłem do lekarza, dostałem baterię leków i zwolnienie do wtorku. Czuję się fatalnie, co źle wróży przed jutrzejszą wycieczką...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz