niedziela, 24 lutego 2019

24.02.2019

Wstaliśmy koło 9, mała spałaby długo, ale 10:30 trzeba było wstać. Cisza i spokój, bo reszta została w hotelu. Mieliśmy być w południe na poprawinach, ale nam się pół godziny omsknęło. Posiedzieliśmy tam 2,5 godziny, nażarliśmy się, Kaja płakała, jak wychodziliśmy... No cóż, trzeba było dotrzeć do domu! Droga w drugą stronę nieco bardziej zatłoczona i z histeryczką obok, ale i tak z postojem wyszły niecałe 3 godziny. Ogarnięcie rzeczy do pracy i można paść - jutro znowu 5 rano... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz