Po feriach iść na 7 i robić 8 lekcji to strach... Ale udało się przeżyć, nawet bezboleśnie. W okienku poleciałem po odbiór trzech paczek z poczty. Do domu wróciłem przez Wietnamczyków i bank na Zabłocińskiej, żeby wziąć prowizję dla Aleksądra. Przy okazji zadzwoniłem expandera, żona nie będzie potrzebna, może jechać - a ta mi mówi, że jednak nie pojedzie. Kurwa. Ogarnąłem indeks miejsc do mapek i spadam...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz