niedziela, 17 lutego 2019

17.02.2019

I co z tego, że niedziela? Pobudka przed 8... Zbieraliśmy się długo, na spacer poszliśmy dopiero o 14 i leźliśmy ze dwie godziny :) Spoko. Po powrocie babki padły, więc sam musiałem przygotować obiad, oglądając skoki - Żyła trzeci dziś. Pindło mnie jakimś katarem, przeziębiłem się w końcu :P Uzupełniłem wszystkie zaległości i okazało się, że Marta się rąbnęła i... zamiast z dwóch ostatnich lekcji, zwolniła mnie z całego dnia :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz