Młoda znowu przylazła, wyspać to się tu nie da, o 7 miała oczy szeroko otwarte i zero spania. Przynajmniej bez problemu wstała i poszła do przedszkola. My tymczasem byliśmy na Dobrej u endokrynologa, potem w pracy po papiery (zapomniałem kurwa kasy do dbfo!), za zakupach i obiedzie w kerfjurze i na koniec podjechaliśmy po młodą. Próbowałem się chwilę zdrzemnąć, ale mnie obudził telefon, więc wywiesiłem pranie, ubrałem Kajkę i poszliśmy na trening. W międzyczasie zakupiłem trochę wędliny i zadzwoniłem do mamy - kajała się wielce, głupio jej strasznie... Wybaczyć muszę. Wieczór spędziłem robiąc leczo i pisząc Bielany.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz