sobota, 23 lutego 2019

23.02.2019

Miałem wyjechać w miarę wcześnie, ale... Wstałem o 7:30, zanim zjadłem, ogarnąłem mieszkanie, śmieci, cevit z apteki i benzynę, była 10:30. Droga na szczęście była piękna, pogoda również, więc śmignąłem w tylko nieco ponad 2 godzinki. Długo miejsca nie zagrzałem, bo trzeba było ruszać na ślub. Para młoda wyglądała świetnie, ceremonia bez przedłużań, ale za to życzenia zakończyły się bardzo szybko, bo mróz był koszmarny! Wesele w hotelu Warmińskim to strzał w 10: większość żarcia świetne, DJe na wysokim poziomie, pomyślano o dzieciach, o niepijących (piwo bezalkoholowe!), gadżetach (krówki, puzzle ze zdjęciami młodych, ścianka do głupawych zdjęć z rekwizytami...) - pod wrażeniem! Trochę potańczyliśmy, ale Gosia z brzuchem nie dawała rady za dużo. Młoda bawiła się setnie, my zresztą też. Lokal opuściliśmy nieco po północy. Kajka padła.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz