Rano skoczyliśmy z teściem załatwić papier z ratusza i pokazałem mu nowe mieszkanie - z zewnątrz przynajmniej. Ogarnęliśmy chatę i czekaliśmy do 14. O odpowiedniej godzinie ruszyliśmy do notariusza i okazało się, że jesteśmy bezdomni - sprzedaliśmy chałupę! Skoczyliśmy jeszcze do banku i do nas na moment, żeby młody obejrzał dom, zrobiłem obiad i... zaczęliśmy gadać z Kamilem o ich sytuacji - nieźle przerąbane mają... Może nam zrobi ten remont, jak Monika miała wrócić z pracy, mieli nas zawołać, żeby pogadać, ale dziewczyna chyba się nie zdecydowała... Mieliśmy opić transakcję z teściem, ale nam to nie wychodzi :P Przy okazji napisałem artykuł o Węgrzech na popkillera :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz