Prigkita mnie tak wścieka, że nie daję rady... Poleciałem załatwiać zmianę grupy do Grecji - dobrze, że zdążyłem porozmawiać tylko z dziewczynkami, bo jakbym zamówił już chłopców, to byłby dramat. Ona się nagle zdecydowała, że to jednak da się bez problemu załatwić i w sumie o co chodzi. Mam jej dość... Oprócz tego siedem lekcji, pięć dyżurów i 5p jako wisienka na torcie... Gdyby tego było mało, to pojechałem po młodą, zjadłem obiad, poszedłem do biedry po zakupy, zawiozłem je mamie na Bródno - przy okazji oddałem książkę Ance (której albo nie było, albo nie chciała mnie widzieć :P) i dopiero wróciłem do domu. Tylko po to, aby wykąpać małą, wywiesić pranie i po raz kolejny pisać pierdy na mobility toola. Dość...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz