piątek, 22 lutego 2019

22.02.2019

Wstaliśmy o 5:30, żeby dziewczyny zdążyły na pociąg. Mróz -7 chyba, w nocy spadł śnieg... Na dworcu oczywiście źle podali sektory dla wagonów, w praktyce okazało się, że tam, gdzie powinien być nasz wagon, był skład z Łodzi, odczepiany na Wschodnim, a te do Olsztyna są na samym końcu. Ledwo zdążyliśmy. Na spokojnie pojechałem do pracy i jakoś przeżyłem ten długi dzień, włącznie z wisienką na torcie, czyli 5p. W drodze powrotnej odebrałem walizkę na płyty, zrobiłem krótkie zakupy i dotarłem do domu. Zrobiłem sobie obiad, umyłem część łazienki, pozmywałem, pozbierałem manele zewsząd i da się żyć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz