* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 27 marca 2018
27.03.2018
Trochę mi lepiej, ten dziki katar okazał się być zwykłym przeziębieniem, na fervexie jakoś jadę. Rano ledwo się wyrobiłem, bo Marta zapomniała zrobić za mnie zastępstwa, za Gosię skserować testy, zgrzałem się jak dzik i oczywiście mokry poszedłem na wycieczkę. An zaspała srogo, dobiegła w ostatnich sekundach do radia. Pani opowiadała ciekawie, poza paroma głupkowatymi tekstami klasa była ok, więc spoko. Przyszliśmy do szkoły koło 13, młode poszły na obiad, a ja uciekłem :P Obejrzałem empik, odebrałem paczki z poczty i wróciłem Powązkami do domu. Młoda mnie morduje, żeby się non stop bawić, a ja taki lekko osłabły... Wieczorem zaryzykowałem browki pod mecz, który zakończył się Polska - Korea Płd 3:2. Jeszcze tylko jutro i wolne!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz