Wstać o 5:30 i to z gardłem jak klucha jest ciężko. Oboje jesteśmy zakatarzeni i bolą nas gardła. Młodej zaś jakby przechodzi. Co za koszmar, jakoś wytrzymałem trzy lekcje i wróciłem sobie do domu. Udało mi się naładować mp3, zrobić obiad i sprzątnąć ten pierdolnik w kuchni. Po odebraniu i nakarmieniu młodej sam padłem, aż przyszedł Kuba - zdjęty niemal jak ja... Wieczorem wysłuchałem webinarium i piszę dalej Ksawerów. Przeziębienie morduje!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz