Szalony dzień! Na szczęście Gosia młodą odprowadziła, a ja od 8 rano na telefonie i przy komputerze, żeby zdążyć z erasmusem na czas. Specjalnie Ewa do pracy przyjechała, żeby podpisać, wow. Robert zawiózł, wszystko się udało, projekt wysłany, ufffff... Do tego skończyłem na spokojnie Ksawerów, zapisałem się do dermatologa, zrobiłem zakupy i obiad, a dziewczyny wróciły dopiero koło 16:30. Wieczorem zacząłem jeszcze Czerniaków - się dziś narobiłem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz