Pobudka w ciągu nocy była kilkukrotna, bo młoda miała gorączkę i się darła... Gosia wstała przed szóstą i zaczęła walić garami - ból głowy nie przechodził mi cały dzień. Ale na szczęście udało nam się jeszcze pospać około godzinki, kiedy wszystko ucichło. a ja chomikowi zabrałem kółko, żeby nie hałasowała... Dzień upłynął na robieniu obiadu i krótkich zabawach z Kajką. Walczę z Czerniakowem, z bólem głowy, z katarem i kaszlem - jakieś mam dziś przesilenie... A Monika ma najgorszą opcję z możliwych, kurde...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz