środa, 21 marca 2018

21.03.2018

Co za dzień, człowiek nie ma się czasu wychorować w spokoju... Rano okazało się, że Kajka ma gorączkę, no to ja za telefon i udało mi się szybko umówić na wizytę. Nic wielkiego, wirus jakich wiele, da radę. Po powrocie trochę się pobawiliśmy, sprzątnąłem, odkurzyłem i wróciła żona, w nieco lepszym stanie. Zjedliśmy i czekałem na Kubę, ale ten oczywiście zapomniał, że umawiał się na 16... to skoczyłem do lidla po zapasy. Kuba przyszedł o 18, młoda zaś padła z gorączką znowu. Spała trzy godziny, wstała, wrzuciła coś na ząb i zalegała dalej, wyraźnie źle się czuje. Myślałem, że nie zaśnie, ale śpi póki co, a ja jeszcze leciałem po nurofen do apteki nocnej... Ja jestem chory, na antybiotyku, kurde.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz