Poszedłem na to szkolenie - okazało się, że kończyło się o 11:15, nie o 14. Kłopot, bo umówiłem się z Grędziem na 14 pod Westinem, a tu taka sytuacja... Odebrałem płyty z poczty, pojechałem po akcesoria do chomika i wróciłem. Niebawem podjechał Grędziu z Natalią, najpierw posiedzieliśmy w wozie, ale Gosia zadzwoniła, że dom lekko ogarnięty, więc posiedzieli u nas jeszcze... z godzinę. A tak im się spieszyło :) Chomik ma wreszcie czysto, ja siedzę i robię Czerniaków, ale nie czuję się zdrowo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz