poniedziałek, 26 marca 2018

26.03.2018

Ale syf, leje mi się z nosa wściekle. Nie wiem, co to będzie, Gosia dostała zwolnienie do środy, ja też powinienem... ale polazłem do pracy, starałem się nie wysilać, ale i tak byłem wykończony. Paulina odwołała zajęcia, to poszedłem spokojnie na obiad i poczłapałem do Jonatana. Tak mnie tam muliło, że pobiłem rekord: zasnąłem w pół kroku, bo łaziłem po pokoju, żeby nie zasnąć... Na szczęście ocknąłem się, jak leciałem i złapałem łóżka, bo bym piznął jak długi... Ledwo żyję, przeziębienie na antybiotykach, tego jeszcze nie grali...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz