poniedziałek, 30 stycznia 2017

30.01.2017

Połamany. Od rana słyszę o akcji, że się chłopcy za łby wzięli na polskim - nic się nie stało, ale poszli na policję. Brawo. W okienku miałem plan, że na te trzy godziny pojadę do domu - co w końcu będę robił... Nawet autobus szybko podjechał - i co z tego, jak 500 metrów dalej się zepsuł. Szlag. Zdążyło na minąć 112 i kolejne 186, dopiero nas puścił. Opóźnienie było zaledwie 15 minut, miałem i tak półtorej godziny świętego spokoju :) Wróciłem na jedną lekcję, obiad i zajęcia u Jonatana, po czym wróciłem przez sklep. W domu oczywiście temat policji, aż się wkurzyłem... No i obraza majestatu, że się wygadać nie dam - przecież o niczym innym nie mówi od 8 rano? I jeszcze muszę jutro iść 1,5 godziny wcześniej do pracy, bo się boi konfrontacji, no żesz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz